Główna » Aktualności

ROLNIK SAM SOBIE SZEFEM

Autor: Red. dnia 21 czerwca 2016

Przedstawiamy gospodarstwo Justyny i Piotra Mazur z miejscowości Stańsk, gm. Górzyca, powiat słubicki. Państwo Justyna i Piotr są młodymi rolnikami, mają dwoje dzieci: 11-letniego Damiana i 8-letnią Dominikę. Pani Justyna jest pierwszą kadencję delegatką Słubickiej Rady Powiatowej Lubuskiej Izby Rolniczej.

Proszę opowiedzieć genezę gospodarstwa.

Justyna: Gospodarowanie zaczął mąż w 2004 roku.

Piotr: Tak. Gdy skończyłem szkołę rolniczą w Kamieniu Małym o profilu uprawa roślin i maszynoznawstwo, postanowiłem, że czas rozpocząć gospodarkę. Tak się złożyło, że sąsiedzi chcieli oddać w dzierżawę grunty, więc je od nich przejąłem. Był to areał 41,73 ha. Potem sukcesywnie dzierżawiłem kolejne hektary, uczestniczyłem w przetargach i przejmowałem kolejne gospodarstwa. Dzisiaj mamy 115 ha, z czego własności 41 ha, reszta to długoterminowe dzierżawy z możliwością pierwokupu. W  tamtym roku kupiliśmy jeszcze inne gospodarstwo i teraz mamy dwa. Tu dom dzielimy z moimi rodzicami i dzierżawimy od nich budynki gospodarcze, ale myślimy żeby wybudować obok nasz dom. Natomiast tamto gospodarstwo kupiliśmy przede wszystkim ze względu na ziemię. Gospodarstwo ma swoje budynki i dom, ale wszystko wymaga generalnego remontu. Docelowo chcielibyśmy je przekształcić w gospodarstwo agroturystyczne.

Jaka jest specjalizacja gospodarstwa?

Piotr: Obecnie produkcja roślinna. Mieliśmy epizod z hodowlą bydła mięsnego, ale zlikwidowałem stado, bo doszedłem do wniosku, że to nie jest to, co chciałbym robić. Myślę, że po części decyzje przyspieszyły przepisy, jakie obowiązują przy hodowli. Co innego jest zaczynać od zera, kupować stado, budować obory a co innego dostać już gospodarstwo z dużym potencjałem i tylko je modernizować. Dzisiaj rolnictwo to jest „papierologia” na poziomie średniej firmy. Nie obejdzie się bez pomocy ODE-rów. Dlatego zacząłem siać rzepak i myślę że lepiej na tym wychodzę.

Jak dużą miał pan hodowlę?

Piotr: Stado podstawowe liczyło 20 sztuk. Była to  rasa Limousine, sprowadzana z Holandii w roku 2006. Potem zwiększyliśmy je do 30 sztuk i sprzedawaliśmy odsadki. Jednak dwa lata temu przeszliśmy na produkcję roślinną.

Jaka jest bonitacja gleb i struktura zasiewów?

Piotr: Mamy mozaikę. Część klasy 4 i 5 oraz zdecydowaną mniejszość, ale też klasę 3. 46 ha zajmują łąki, a reszta to ziemia uprawna. Także gleby mamy przyzwoite tylko u nas występuje problem  z brakiem deszczu. Wszędzie dookoła pada tylko nie u nas. W tym roku też może być ciężko. Rzepaki ładnie kwitły, jęczmień też pięknie się wykłosił, ale od dwóch tygodni jest niesamowite słońce i brak opadów. Zobaczymy co będzie dalej. Jeżeli chodzi o strukturę zasiewów to w tym roku obsialiśmy 25 ha rzepaku, 23 ha jęczmienia, 15 ha pszenżyta i ok. 5 ha łubinu.

W jakim celu wykorzystuje Pan łąki skoro już nie prowadzi hodowli bydła?

Piotr: Na razie jest tam pakiet ptasi. Ponadto koszę trawę i sprzedaję siano na cele energetyczne.

Duże osiąga Pan plony?

Piotr: W tamtym roku rzepak był przyzwoity, około 4 ton z ha, miejscami nawet ponad.

Czy występują u Państwa szkody łowieckie?

Piotr: W tym roku, na szczęście, jeszcze nie mieliśmy żadnych. W tamtym roku dziki weszły nam w rzepak ale nie były to duże straty.

Jak układa się współpraca z kołem łowieckim?

Piotr: Na naszym terenie mamy Koło Łowieckie „Knieja” Ośno Lubuskie i muszę przyznać, że współpraca jest bezproblemowa. Panowie przyjechali, zobaczyli jak to wygląda i polubownie załatwiliśmy sprawę. Dostaliśmy od koła rekompensatę, także nie jest źle.

Czy są państwo samowystarczalni ze sprzętem?

Piotr: Ze sprzętem to nawet jesteśmy ponad. Bardziej nam teraz zależy na ziemi ale nie ukrywamy, że jest problem. Chcemy powiększyć gospodarstwo i bierzemy udział w przetargach ale nie zawsze się uda. Chcielibyśmy mieć 60-70 ha własności.

Jaki jest zatem park maszynowy i z jakich środków Państwo go zakupili? Przecież jesteście Państwo młodymi rolnikami, można powiedzieć „na dorobku”.

Piotr: W 2009 r. skorzystaliśmy ze środków na modernizację. Wtedy zakupiliśmy ciągnik.

W zeszłym roku, również ze środków na modernizację, zakupiliśmy kombajn New Holland, opryskiwacz  polowy 3 tys. litrów sterowany komputerowo i  rozsiewacz o dużej pojemności, żeby ograniczyć ilość wyjazdów w pole, bo gospodarstwo mam rozproszone i są duże odległości od poszczególnych połaci ziemi. Teraz złożyłem wniosek na agregat uprawowo siewny do siewu precyzyjnego i tzw. uproszczonej uprawy i agregat ścierniskowy oraz komputer z oprogramowaniem dla żony. Jest to oprogramowanie do profesjonalnego zarządzania gospodarstwem ze stacją meteo. Dwa razy skorzystaliśmy i mamy nadzieję, że teraz też nam się uda. Aktualnie czekamy na decyzję. Jest przy tym sporo formalności i mieliśmy wiele problemów z wnioskiem ale mimo wszystko zachęcam innych młodych rolników do modernizowania gospodarstwa i korzystania ze środków unijnych.

Czyli Pani zajmuje się księgowością w gospodarstwie?

Justyna: Tak. Do mnie należy cała „papierkowa robota” i księgowość. A jest co robić bo faktur mamy sporo. Komputer z oprogramowaniem pozwoli zaoszczędzić trochę czasu i będziemy mięli swoją stację meteo. Każdy program telewizyjny mówi coś innego i nie wiadomo kogo słuchać. A tak to znając aktualną prędkość wiatru będziemy wiedzieli czy jest sens wyjechać w pole i robić opryski czy lepiej z tym trochę poczekać. Nasza praca będzie bardziej wydajna. Po za księgowością też jak trzeba to pojadę i traktorem, i kombajnem i pomogę przy wykonywaniu prac polowych.

Jak duża jest wieś? Czy działa tu KGW?

Justyna: Wieś liczy około 200 mieszkańców. Niestety nie ma KGW. Panie chciałyby utworzyć takie koło ale jak na razie brakuje nam lidera. Miejmy nadzieję, że niedługo uda nam się zorganizować.

Wspomnieli Państwo o drugim gospodarstwie, które chcecie przeznaczyć na agroturystykę. Skąd ten pomysł? Czy w takiej małej miejscowości jest sens otwierać kolejne gospodarstwo agroturystyczne, bo wiem, że jedno już tu funkcjonuje?

Justyna: Myślę że tak. Mamy tu sporo atrakcji: jezioro, dużo lasów i dużo grzybów. W sezonie to ludzie wynoszą je wiadrami. Nasz kolega ma tu stadninę koni, to też jest jakaś atrakcja, tym bardziej, że on zajmuje się jeździectwem. No i nie ukrywam, że to było by pod zachodniego klienta, bo do granicy mamy bardzo blisko.

Piotr: Chcemy otworzyć działalność pozarolniczą jako dodatkowy dochód do gospodarstwa. Planujemy skorzystać z modernizacji i wyremontować tamto gospodarstwo.

Właśnie. Jesteśmy blisko granicy. Jak Państwo oceniają nasze rolnictwo w stosunku do sąsiada z zza miedzy?

Piotr: Myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie. Zaczynając pracę na gospodarstwie jeździłem do Niemiec w poszukiwaniu maszyn używanych. Widziałem tamto rolnictwo i często byłem wręcz rozczarowany. Myślę, że przy takim krótkim okresie członkostwa w Unii Europejskiej i nierównych dotacjach dla rolników wcale nie odbiegamy od nich. Za to bardzo zaimponowała mi Holandia, ale widać było, że to przeważnie były to wielopokoleniowe gospodarstwa.

Oprócz gospodarstwa agroturystycznego jakie są jeszcze plany na przyszłość?

Piotr: Myślę o założeniu winnicy na własny użytek. Tereny  tu mamy sprzyjające pod winnicę. Raz, że są tu liczne wzgórza a dwa – pogoda idzie w kierunku sprzyjającym uprawie winorośli. Drugą taką inwestycją są kolektory słoneczne. Chcemy założyć je na budynku starej obory i czerpać energię słoneczną odciążając w ten sposób budżet domowy.

Mają Państwo jeszcze jakieś hobby poza rolnictwem?

Justyna: Nie mamy za wiele czasu na dodatkowe hobby. Ale kiedyś to moim marzeniem było otworzyć salon kosmetyczny. Teraz jednak jak poznałam życie na wsi nie wyobrażam sobie mieszkać w mieście.

Piotr: Żyjemy w takich czasach, że do miasta można pojechać zawsze, pochodzić po sklepach, iść do kina. Ale jak ktoś nie ma rodziny na wsi to przez wieś może tylko przejechać i nie zazna tego spokoju jaki my tu mamy. A my żyjemy w tej komfortowej sytuacji, że możemy czerpać spokój wiejski i prowadzić spokojny tryb życia a do „cywilizacji” mamy niedaleko więc można zawsze podjechać samochodem.

Czy widziałby się Pan w innym zawodzie?

Piotr: Raczej nie. Kiedyś chciałem być kierowcą tira ale jak raz się przejechałem w trasę stwierdziłem że to nie jest to co chce  robić.  Mi gospodarowanie sprawia przyjemność.

Justyna: Bardzo lubimy razem jeździć ciągnikiem po polu. Często tak jest, że jak dzieci są w szkole to ja jadę z obiadem na pole do męża i razem sobie jeździmy ciągnikiem i rozmawiamy, żadna inna praca nie dałaby nam takich możliwości.

Piotr: Rolnik sam sobie jest szefem i dyrektorem. Sam steruje swoją pracą i przyznaje sobie urlop i to nam się podoba.

 

Dziękuję za rozmowę
Anna Słowik

 

Digg this!Stumble this!Dodaj do Techorati!Share on Facebook!Seed Newsvine!Reddit!
  Copyright ©2024 Lubuska Izba Rolnicza, wszystkie prawa zastrzeżone.